Nauczyłem się czytać nuty w wieku pięćdziesięciu ośmiu lat i gram w orkiestrze straży pożarnej.
Mam sześćdziesiąt trzy lata. Jestem emerytowanym kierowcą autobusu — trzydzieści jeden lat w komunikacji miejskiej.
Orkiestra OSP w mojej gminie istnieje od 1958 roku. Dziadek mojego sąsiada w niej grał.
W 2020 roku, w covid, orkiestra prawie padła. Zostało dziewięć osób, średnia wieku około sześćdziesięciu lat, i kapelmistrz, który miał siedemdziesiąt cztery.
Chodziłem na ich występy całe życie, na 3 maja i na 11 listopada i na odpust, i w 2020 na odpuście zagrali w dziewięć osób i to było słyszalne.
I kapelmistrz powiedział po występie, do nikogo konkretnego: "Dwa lata i koniec."
Zgłosiłem się w styczniu 2021. Miałem pięćdziesiąt osiem lat i nie umiałem nic. Nie umiałem czytać nut i nie trzymałem w rękach instrumentu od podstawówki.
Dali mi tenor. To taki niższy instrument blaszany, i dali mi go, bo na tenor nie ma kolejki.
Czego nikt mi nie powiedział: nuty to nie jest problem. Nuty nauczyłem się czytać w ciągu czterech miesięcy, wieczorami, z zeszytu i z internetu, i to było nawet przyjemne.
Problem jest fizyczny. Zadęcie. Pierwsze pół roku nie mogłem utrzymać dźwięku dłużej niż trzy sekundy i nie dlatego, że byłem słaby — dlatego, że to jest mięsień, którego dorosły człowiek nigdy nie używał. Miałem zawroty głowy na pierwszych próbach. Dwa razy musiałem wyjść.
I wstyd. To była najgorsza część. Na próbie siedzi obok ciebie dwudziestolatek, który chodził do szkoły muzycznej, i ty grasz fałszywie, i on nic nie mówi, i to jest gorsze, niż gdyby coś powiedział.
Gdzie jesteśmy teraz: jest nas dziewiętnaście osób. Przyszło siedmioro młodych w 2022 i 2023, głównie dzieci strażaków, i przyszło czterech takich jak ja — dwóch po pięćdziesiątce i jedna pani w wieku sześćdziesięciu sześciu lat, która gra na klarnecie i gra lepiej niż ja.
Kapelmistrz ma siedemdziesiąt osiem lat i prowadzi dalej, i w zeszłym roku powiedział mi, że przestał myśleć o końcu.
Graliśmy w maju na rynku i było około czterystu osób.
Jeżeli to czyta ktoś po pięćdziesiątce, kto myśli, że na instrument jest za późno: nuty to cztery miesiące. Zadęcie to rok. Wstyd to pierwsze dwadzieścia prób. I w każdej gminie w tym kraju jest orkiestra, która ma za mało ludzi i która przyjmie każdego, kto przyjdzie dwa razy z rzędu.
Komentarze