Pytanie zupełnie praktyczne, bo chodzę w kółko od roku i nie potrzebuję opinii o wierze.
Jak powiedzieć rodzicom, że nie ochrzcimy dziecka?
Syn ma pięć miesięcy. Z żoną zdecydowaliśmy jeszcze przed ciążą: oboje nie wierzymy, oboje mamy za sobą ślub cywilny, i nie chcemy składać za dziecko obietnic, których sami nie składamy. Zostawiamy mu decyzję.
Moi rodzice są praktykujący. Nie fanatycy — mama chodzi w niedzielę, tata na święta. Mama od trzech miesięcy mówi o chrzcie jak o czymś ustalonym: pyta o datę, pytała o restaurację, kupiła ubranko. W zeszłym tygodniu powiedziała, że rozmawiała z księdzem i że „można w maju”.
Co próbowałem: raz powiedziałem „jeszcze o tym nie myśleliśmy” i to kupiło mi dwa miesiące i pogorszyło sprawę. Raz zacząłem zdanie „mamo, my chyba nie…” i ona powiedziała, że musi odebrać drugi telefon. Tata powiedział mi z boku: „Zrób to dla matki, co ci szkodzi”.
I to jest pytanie, bo faktycznie — co mi szkodzi? Trzy godziny i obiad. Żona mówi, że to nie o trzy godziny chodzi, tylko o to, że jeśli ustąpimy w tym, to ustąpimy też w komunii i w religii w szkole, i będziemy wychowywać dziecko na podstawie tego, co wytrzyma moja mama.
Ma rację. I nadal nie wiem, jakie słowa powiedzieć kobiecie, która kupiła ubranko.
Pytam tych, którzy to przeszli: jak to powiedzieliście? Czy powiedzieliście „nie wierzymy”, czy znaleźliście łagodniejszą formę? Jak długo byli obrażeni? I czy po latach to przeszło — bo chcę wiedzieć, na co się piszę.
Komentarze