Moja mama dzwoni w każdą niedzielę i cieszę się, kiedy widzę jej numer. A potem po dziesięciu minutach mam ściśnięte gardło, bo znowu rozmawiamy o tym, kiedy się ustabilizuję. Mam trzydzieści dwa lata i stabilną pracę. Ale w jej głowie wciąż jestem tą, która nie wyszła za mąż i nie ma dzieci, więc coś musi być nie tak.
Nigdy tego nie powiedziała wprost. Mówi to ciszą, kiedy opowiadam o swoim mieszkaniu. Kocham ją i nie chcę jej ranić, więc nie mówię nic. Odkładam telefon i siedzę jeszcze chwilę w kuchni.
Komentarze