Jesteśmy małżeństwem jedenaście lat i mieszkamy w jednym mieszkaniu jak dwie osoby, które się mijają uprzejmie. Nie ma zdrady, nie ma krzyku. Jest kalendarz, rachunki i dzieci, które trzeba odwieźć. Wczoraj zorientowałam się, że nie wiem, co on teraz czyta.
Kiedyś wiedziałam o nim wszystko. Nie mam odwagi tego powiedzieć, bo to zabrzmi jak zarzut, a nie chcę zarzutu. Chcę tylko wrócić do rozmowy, która nie jest o tym, kto jedzie po mleko.
Komentarze