Mój tata umarł w marcu. Wszyscy pytają, jak się trzymam, a ja odpowiadam, że dobrze, bo tak jest łatwiej dla nich. Prawda jest taka, że przyłapuję się na tym, że chcę mu coś powiedzieć, i dopiero w połowie myśli przypominam sobie, że nie ma dokąd.
Jego kurtka wisi w przedpokoju i nikt jej nie zdjął. Nie wiem, kto miałby to zrobić. Najgorsze nie są pierwsze dni. Najgorszy jest zwykły czwartek pięć miesięcy później.
Komentarze