Nienawidzę poniedziałków od trzech lat i nie z tego powodu, o którym się żartuje. W niedzielę wieczorem zaczynam mieć ucisk w żołądku i to trwa do poniedziałku po południu. Praca nie jest zła. Szef nie krzyczy. Po prostu robię coś, czego nikomu nie umiem wytłumaczyć, i nie widzę, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie.
Zostaję, bo kredyt. Napisałem to zdanie i patrzę na nie, bo brzmi jak wyrok, a ma dopiero trzydzieści sześć lat.
Komentarze