Mam dług, o którym nie wie moja żona. Niecałe dwadzieścia tysięcy. Zaczęło się od jednej pożyczki na naprawę samochodu, a potem były kolejne, żeby spłacić pierwszą. Spłacam i czuję, że stoję w miejscu. Najtrudniejsze jest udawanie przy znajomych, że nie jadę na ten wyjazd, bo nie mam czasu.
Wiem, że kiedyś będę musiał powiedzieć. Za każdym razem obiecuję sobie, że po następnej wypłacie. To już dwa lata następnych wypłat.
Komentarze